To bardzo modne ostatnio zagadnienie. Dzisiaj kiedy już przebrzmiała asertywność, jej miejsce zastąpiło to właśnie pojęcie. Oczywiście są one dla siebie mocno komplementarne. Trudno wyobrazić sobie człowieka pewnego siebie, który nie byłby asertywny. I odwrotnie.
Czym jest pewność siebie. Niektórzy chcieliby aby był to stan emocjonalny. Trudno się z tym jednak , mając nawet podstawowe informacje na temat emocji zgodzić. Łatwiej i chyba bardziej prawdziwej będzie nazwać pewność siebie przekonaniem. Przekonanie to dotyczy naszych w danym kontekście w którym te pewność siebie odczuwamy, kompetencji, wiedzy i umiejętności. Można też nazwać pewność siebie, wiarą we własne siły. I chyba jest to najlepsza definicja tego pojęcia bo od razu wyjaśnia nam skąd się bierze.
Oczywiście z wiary, która jest niczym innym jak właśnie głębokim o czymś przekonaniem. Tak głębokim, że nie są potrzebne żadne dalsze tego dowody. Oczywiście można wyróżnić odrębne poziomy intensywności tej wiar. Od takiej dopiero się rodzącej, po niezachwianą, religijną wręcz, gdzie to, w co wierzymy, zostaje wręcz wyłączone z intelektualnego i społecznego feedbacku. Po prostu wiara bywa tak silna, że jeżeli nawet jakieś zdarzenia, czy wręcz fakty, i to takie autentyczne* nawet, przeczą temu, w co wierzymy, to tym gorzej dla nich. Dla spokoju czytelnika pragnę dodać, że nie chodzi tutaj wcale o religie i tym podobne rzeczy. Przypomnij sobie, ile razy widziałeś rodzica, który twierdził: „To niemożliwe, mój Stefanek, by tego nie zrobił.” Nawet gdy miał przed sobą nagranie z kamery monitoringu szkoły na którym to nagraniu nasz Stefanek właśnie kradnie koleżance z plecaka (tzn. koleżanka jest ze szkoły, a on z jej plecaka wyciąga) komórkę, czyli telefon komórkowy. Dlatego właśnie wiara czyni cuda
.
W jaki sposób pracować nad pewnością siebie?
Jestem już tak bardzo stary, że nie pamiętam czy wy Sithowie rozumiecie metafory. Jeśli nie, to dla Ciebie mój drogi lordzie już koniec. Innych którzy rozumieją metafory zapraszam dalej, można nawet pominąć dygresje, bo może jest za bardzo osobista.
Dygresja jak najbardziej na temat:
Nigdy nie zrozumiem Anglików i tych ich zachwytów nad tradycyjnym lordowaniem, sirowaniem i majlejdowaniem. Dopuszczam, że mogę do kogoś mówić lordzie, albo nawet mój lordzie, pod tym jednak warunkiem, że on będzie się do mnie zwracała moim pełnym tytułem rodowym, który brzmi Wielce Szanowny Potomku Wolnych Łuczników z Puszczy Kurpiowskiej. W sumie, to Wielce Szanowny może sobie darować. Choć z drugiej strony mogę się spokojnie przyznawać do innej części rodu. Tak, wywodzimy się przecież od Maćka i Zbyszka z Bogdańca, którzy to pod Grunwaldem już niepodległości broniąc chwałą się okrywali. Pamiętasz ich zawołanie rodowe, którym to się w czasie bitew nawoływali: GRADY. No właśnie, ja jednak do dziadków Kurpiów wole się przyznawać. Tym bardziej, że nie wiem, czy Sienkiewicz za bardzo, o rycerzach z Bogdańca nie nałgał
Ciekawe, czy już zauważyłeś, jak ta i każda zresztą inna, tytułomania wpływa na pewność siebie zarówno tego, kto tytułuje jak i tego, kto tytułowanym jest. Trzecia zasada dynamiki się kłania. Tytuł na obu działa z taka samą siła, tylko zwrócona przeciwnie. Więc jeśli u tytułowanego wzrośnie, to u tytułującego spadnie o tę sama wartość. Pamiętaj również, że to działa nawet wtedy, gdy tytułujesz kogoś w sposób pejoratywny, na przykład Wielce Szanownym Sercem Kapusty. Jednak pod tym tylko warunkiem, że prosto w oczy, mówisz mu „ty głąbie!”.
Koniec dygresji.
Każdy z nas idąc przez życie gromadzi doświadczenia. Czasami, nazywają to ludzie, bagażem doświadczeń. Ja jednak wolą, na moje potrzeby, nazywać to kuferkiem ze smakami życia. Każde doświadczenie, każda emocja smakuje inaczej. Jest wiec w nim zarówno strach jak i odwaga, duma i pokora. Im więcej mam doświadczeń, tym więcej fiolek zawierających wspomnienia o mnie, w przeróżnych kontekstach mojego życia. To właśnie dzięki tym gromadzonym od urodzenia smakom życia buduje swoja pewność siebie. Zawsze mogę się do nich odwołać, wyjmując z kuferka jedną z malutkich buteleczek, otwierając, smakując, przypominam sobie, jak to było w podobnej sytuacji, kiedyś.
Bo jak pisała Wisława Szymborska, która wielka poetką jest:
„Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono.”
Twój poziom pewności siebie jest równy twojej wiedzy o Tobie w poszczególnych życiowych lub zawodowych doświadczeniach.
Doświadczaj więc, baw się tym, buduj sobie mentalne punkty odniesienia i korzystaj z własnych smaków życia, które masz w swoim kuferku.
Miłej zabawy.
Wojtek Grad
* Coraz częściej wydaje mi się, że należy nazywać niektóre fakty autentycznymi, tylko po to aby odróżnić je od faktów medialnych, którymi jesteśmy tak często karmieni. Fakt autentyczny do faktu medialnego ma się dokładnie tak samo, jak krzesło, do krzesła elektrycznego.
Wystąpienia publiczne :: 23 -- 24 lutego :: cena 824,10 PLN
Autoprezentacja w biznesie :: 25 -- 26 lutego:: cena 947,10 PLN
Efektywne zarządzanie relacjami w zespole :: 27 -- 28 lutego :: cena 947,10 PLN
Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz, czyli przygotowanie do negocjacji :: 8 - 9 marca :: cena 824,10 PLN
Bariery komunikacyjne w pracy :: 10 marca :: cena 370 PLN
Skuteczne rozpoznawanie potrzeb klienta :: 26 -- 27 marca:: cena 824,10 PLN
Inteligencja emocjonalna :: 28 -- 29 marca:: cena 701,10 PLN
Pewność siebie jest miarą poczucia własnej wartości, przydatności, posiadanego autorytetu i akceptowalności w grupie. Jest to kategoria oceny wysoce subiektywna i zarazem bardzo potrzebna jednostce do jej prawidłowego rozwoju osobistego. Człowiek nie mający pewności siebie nigdy nie zostanie prawdziwym liderem w grupie! Pozdrawiam
Fajnie że podkreśliłeś, tę akceptowalność w grupie. To rzeczywiście bardzo ważny czynnik wpływający na samoocenę, a więc i na pewność siebie.