Dostaliśmy od Was 300 różnych definicji komunikacji. Oczywiście zawierały one podobne elementy. Niektóre nawet były prawie identyczne. No właśnie, przez ostanie kilka miesięcy byliśmy przez media edukowani, że prawie, robi ogromna różnicę. Więc my przyjmujemy, że one są jednak różne.
Co z tych definicji wynika?
Otóż to, że każdy patrzy na komunikację, w swój unikalny sposób. I śmiem twierdzić, że właściwy. Czyli wszystkie Wasze definicje, są prawdziwe, bo subiektywne.
Teraz opowiemy Ci, czym według mnie jest komunikacja. Oczywiście, to wyłącznie moje zdanie na ten temat.
Trzysta pierwsza definicja.
Usiądź wygodnie i posłuchaj uważnie tego, co czytasz.
Być może nie wierzyłeś do tej pory w istnienie równoległych rzeczywistości, pomyśl jednak o spotykanych ludziach, jako o przedstawicielach obcych cywilizacji lub właśnie równoległych rzeczywistości.
Spotykasz ich dziesiątkami, setkami i tysiącami, idąc przez swoje życie. Od poziomu twojej komunikacyjnej świadomości zależy jak z tego skorzystasz. Gdy budujesz relacje, to otwierasz sobie drzwi do równoległych rzeczywistości, bo napotkany przez ciebie człowiek jest skłonny wpuścić Cię, ba zaprosić nawet, do swojego świata. Podzielić się dostępem do zasobów, tak swoich jak i tych wszystkich ludzi, którzy w jego rzeczywistości funkcjonują, a o których istnieniu nie miałeś jeszcze przed chwila pojęcia
Możesz więc dzięki temu otworzyć sobie drzwi do nowych możliwości lub je definitywnie zamknąć. Oczywiście zgodzę się z tobą, że istnieją światy, do których za żadne pieniądze nie chcesz mieć dostępu. Niektórych drzwi po prostu nie warto zostawiać otwartych. Co więcej, warto je na cztery spusty zamknąć, klucz wyrzucić a drzwi zamurować i jeszcze ze dwa mityczne cerbery przed nimi postawić. Tak na wszelki wypadek
!
Z tym, że najpierw warto sprawdzić, co tam było i jest.
Decyzje podejmować później zamiast wcześniej.
Doświadczyć bardziej niż halucynować.
Gdy pamiętasz, że komunikacja to proces, który zależy od Ciebie, zawsze, zachowując bezpieczeństwo własnego systemu, możesz się za drzwi wycofać, zamknąć je a portal zablokować, gdy już wiesz empirycznie i dokładnie czujesz, że nie chcesz jakiejś relacji kontynuować.
Niektórzy twierdzą, że kosmiczne czarne dziury są niczym innym, jak przejściami pomiędzy równoległymi światami. To takie miejsca w kosmosie, których masa jest tak niewyobrażalnie duża, że wciągają w swoje wnętrze wszystko, nawet światło. Fizycy często mówią, broniąc się przed dysonansem poznawczym, wynikającym z braku możliwości zmierzenia lub obliczenia czegoś, że mogą tam obowiązywać odmienne prawa fizyki. I jest to dosyć uczciwe, choć eufemistyczne stwierdzenie, że nie mają o czymś pojęcia.
W komunikacji, innych ludzi można traktować tak samo, jako potencjalnie niebezpieczne czarne dziury, omijając ich z daleka, z tym, że jest to tylko, mówiąc całkowicie otwarcie, usprawiedliwienie własnych niedostatecznych komunikacyjnych kompetencji. Ponieważ zasady „fizyki” relacji są stałe, acz relatywne, a niepodejmowanie lub podjęcie działań, służących do budowy relacji jest zawsze, bardzie lub mniej (z naciskiem na mniej), świadomą decyzją każdego człowieka.
Pamiętajmy też, że nie podejmując relacji, także wbrew pozorom, budujemy relację. Idąc tropem fizycznych porównań, skoro jest materia to musi być antymateria, więc nazwijmy te niezabudowane relacje antyrelacjami.
W Szwajcarii, został uruchomiony największy na świecie akcelerator (przyspieszacz) cząstek elementarnych. Wyobraź sobie dwudziestosiedmio kilometrowy, podziemny tunel biegnący pod kilkoma szwajcarskimi miejscowościami, do którego już niedługo naukowcy z CERN-u (tego samego, o którym w Aniołach i Demonach pisał Dan Brown) wpuszczą cząstki elementarne, aby przyspieszyć je do prędkości bliskiej prędkości światła i je zderzyć.
Czego się po tym można spodziewać?
Tu opinie są rożne. Projektujący eksperyment naukowcy mówią, że uzyskają antymaterię lub coś do niej zbliżonego. Inni twierdzą, że nastąpi koniec świata, ponieważ antymateria jest
najbardziej niszczycielską siłą istniejącą we wszechświecie, a uzyskanie jej w warunkach eksperymentalnych, nie świadczy o możliwości zapanowania nad nią.
Cóż, pożyjemy i zobaczymy czy pożyjemy (humanistą będąc z góry za uproszczenia przepraszam biegłych w fizyce).
Zastanówmy się teraz nad siłą naszej antyrelacji. Żeby uprościć dalsze rozważania, podzielmy antyrelacje na dwie grupy: bierną, gdy po prostu nie podejmujemy działań służących budowaniu relacji (np. jadąc autobusem, widzimy kilka osób, z którymi się nie komunikujemy) i czynną, gdy naszym działaniem doprowadzamy do sytuacji, w której nasza komunikacja z innymi doprowadza do obustronnego zamknięcia się na siebie (ten sam autobus, kilka osób, jedna z nich wpada na nas, rozpłaszczając nas po raz trzeci, od ostatniego przystanku na tylnej szybie i nasza komunikacyjnie werbalna reakcja „sp…aj głupi c….ju” plus może jeszcze parę gestów)
Siła biernej antyrelacji jest tutaj zbliżona do zera, bo spotykając tych samych ludzi w innym miejscu i czasie dalej będziemy mieli szanse na dostanie się do ich świata. Ryzykujemy jedynie, że nie spotykając ich więcej, nie dowiemy się niczego, o ich świecie i nie skorzystamy z potencjalnie idących za tym możliwości.
Siła czynnej antyrelacji jest za to porażająca. Jeżeli robił ci ktoś kiedyś „koło tyłka”, to wiesz, co mam na myśli.
W kontekście biznesowym, jeden zgeneralizowany statystycznie, zadowolony klient, zarekomenduje cię trzem lub czterem osobom. Jeden klient, z którym ktoś zbudował czynną antyrelację powie o tym 9-11 osobom z własnej woli i przy każdej kontekstualnej sytuacji, z zadowoleniem dalej będzie, za każdym razem, psy na nim wieszał.
Dla mnie, komunikacja jest relacją, pomiędzy mną a światem, dzięki której, mogę opisać, poznawaną subiektywnie przez mnie, rzeczywistość. Jest to więc wyraz mojego przekonania o tym, jak rzeczywistość z mojego punktu widzenie wygląda. Często, jak bym chciał, żeby wyglądała.
Jest to najczęściej celowe (no przynajmniej tak powinno być) przekazywanie innym informacji, o tym, jak w danym momencie, w danej sytuacji, przy dosyć ściśle określonych, aczkolwiek dynamicznie się zmieniających filtrach postrzegania, widzę, słyszę i odczuwa za pomocą moich zmysłów, realną rzeczywistość.
Chciałoby się powiedzieć obiektywną, tylko nie wiem, czy taka istnieje
.
Głęboko wierzę w to, że każda komunikacja będzie efektywna, jeśli jest oparta na szacunku do rozmówcy, aktywnym słuchaniu, uważnej obserwacji, samokontroli emocjonalnej, świadomości pełnej odpowiedzialności za to, jak jestem rozumiany i doprawiona do smaku poczuciem humoru oraz autodystansem, nie tylko do tego co mówię, ale i do tego w jaki sposób sam siebie postrzegam.
Z tym, że to jak wyżej pisałem, moje przemyślenia i odczucia na temat efektywności komunikacji międzyludzkiej.
Wojtek Grad
Ciekawe